Jak pokażę się z ogonem
Tak nikczemnie ostrzyżonym?!
Rzeczywiście. Ogon lisa
Zwisał jak pałeczka łysa,
A wiart rudy puch rozwiewał
I unosił ponad drzewa.
Wypuściły lisa rysie,
A wilk ryknął: - Wynoś mi się,
Zmiataj, lisie Witalisie!
Lis uciekał, gdzie pieprz rośnie.
Raz zatrzymał się przy sośnie
I usłyszał zawstydzony,
Jak się z niego śmiały wrony,
Kuny, susły, nawet jeże -
Każdy ptak i każde zwierzę:
\"Taki ogon zamiast tyczki
Mógłby być dla ogrodniczki!\"
\"Toż to sęk, nie żaden ogon!\"
\"Śmieszny widok, swoją drogą!\"
\"To ci ogon nad ogony!...\"
Lis Witalis, ośmieszony,
Wyszydzony, uciekł z lasu
I już nikt od tego czasu
Nie oglądał Witalisa -
Nawet ja, com go opisał.
Tak nikczemnie ostrzyżonym?!
Rzeczywiście. Ogon lisa
Zwisał jak pałeczka łysa,
A wiart rudy puch rozwiewał
I unosił ponad drzewa.
Wypuściły lisa rysie,
A wilk ryknął: - Wynoś mi się,
Zmiataj, lisie Witalisie!
Lis uciekał, gdzie pieprz rośnie.
Raz zatrzymał się przy sośnie
I usłyszał zawstydzony,
Jak się z niego śmiały wrony,
Kuny, susły, nawet jeże -
Każdy ptak i każde zwierzę:
\"Taki ogon zamiast tyczki
Mógłby być dla ogrodniczki!\"
\"Toż to sęk, nie żaden ogon!\"
\"Śmieszny widok, swoją drogą!\"
\"To ci ogon nad ogony!...\"
Lis Witalis, ośmieszony,
Wyszydzony, uciekł z lasu
I już nikt od tego czasu
Nie oglądał Witalisa -
Nawet ja, com go opisał.

Komentarze
Prześlij komentarz