Ile kosztuje wojna? 150 lat historii gospodarczej w jednym badaniu.
Wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie w 2022 roku wywołał wstrząs, którego skutki rozeszły się po świecie nierównomiernie – od kryzysu energetycznego w Europie, po problemy z bezpieczeństwem żywnościowym w Afryce. W obliczu tej tragedii ekonomiści zaczęli stawiać interesujące pytanie: czy istnieją uniwersalne mechanizmy, według których wojna wpływa na gospodarki, i czy na podstawie historii możemy przewidzieć jej skutki dla sąsiadów?
Odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać ekonomiści Jonathan Federle i Mauritz Schularick. Zamiast jednak skupiać się wyłącznie na bieżących prognozach, sięgnęli głęboko do historii.
150 lat danych i 60 krajów
Badacze zastosowali podejście znane z analiz kryzysów finansowych – dziedziny, która jest w ekonomii bardzo rzetelnie udokumentowana. Przeanalizowali dane z 60 krajów na przestrzeni ostatnich 150 lat. Celem było znalezienie "wspólnego mianownika" dla konfliktów zbrojnych, niezależnie od epoki czy szerokości geograficznej. Definicja wojny w ich badaniu była szeroka: od konfliktów między państwami, przez wojny domowe, aż po walki wyzwoleńcze.
Wnioski statystyczne są otrzeźwiające:
- Prawdopodobieństwo, że dany kraj w każdym roku znajdzie się w stanie wojny, wynosi 6%.
- Prawdopodobieństwo bycia sąsiadem kraju toczącego wojnę wynosi aż 20%.
- W każdym roku na świecie toczy się średnio od 10 do 20 konfliktów, a liczba państw bezpośrednio z nimi sąsiadujących jest kilkukrotnie wyższa.
Rachunek wystawiony przez konflikt
Podstawowy wniosek z badań Federle i Schularicka jest bezlitosny: wojna zawsze dewastuje gospodarkę, zwłaszcza gdy toczy się na terytorium danego kraju.
W przypadku intensywnych działań wojennych (definiowanych jako takie, w których ginie 1–2% populacji), skutki są katastrofalne:
1. Spadek PKB o 30–40% – to realny koszt zapaści gospodarczej.
2. Paraliż produktywności i przerwanie łańcuchów dostaw.
3. Drenaż mózgów i talentów – odciągnięcie specjalistów od ich zawodów na rzecz walki lub uchodźstwa.
4. Gwałtowny wzrost inflacji.
A co z krajami, które prowadzą wojnę, ale poza własnymi granicami? Statystyki pokazują, że mogą one odnotować niewielki wzrost produktywności wynikający z mobilizacji zasobów czy innowacji zbrojeniowych, jednak jest to zysk marginalny w skali całej gospodarki.
Efekt sąsiedztwa: Ryzyko czy szansa?
Dla krajów sąsiadujących z konfliktem (takich jak Polska w kontekście wojny na Ukrainie), badacze wskazują na dwa główne mechanizmy:
- Destrukcja handlu: Zerwanie relacji z walczącym krajem ma fatalny wpływ na eksporterów i importerów. Jeśli sąsiad był kluczowym partnerem, gospodarka odczuje to bardzo boleśnie.
- Efekt konkurencji:** W rzadkich przypadkach sąsiednie państwo może zyskać, przejmując rolę konkurenta kraju objętego wojną na rynkach międzynarodowych.
Nie tylko pieniądze: Instytucje i wolność
Wojna to nie tylko liczby w tabelach PKB. Federle i Schularick zwracają uwagę na degradację instytucji państwowych. Konflikt zbrojny niemal zawsze idzie w parze z ograniczeniem praw i wolności obywatelskich. Najszybciej ofiarą pada wolność słowa oraz wolność prasy, co ma długofalowe skutki dla jakości demokracji i przejrzystości życia publicznego.
Czy wojnę da się przewidzieć?
Badacze spróbowali również zidentyfikować przyczyny wybuchu konfliktów. O ile w przypadku wojen domowych często udaje się wskazać na poprzedzający je kryzys ekonomiczny, o tyle wojny międzypaństwowe są znacznie trudniejsze do przewidzenia. Ich przyczyny są tak różnorodne, że nauka wciąż ma trudności ze znalezieniem jednego, powtarzalnego modelu ostrzegawczego.
Badania Schularicka i Federle to zimny prysznic dla optymistów wierzących w "pozytywne impulsy zbrojeniowe". Wojna to ekonomiczna czarna dziura, która najsilniej wsysa tych, którzy są najbliżej, ale jej grawitację odczuwa cały region.
https://www.aeaweb.org/articles?id=10.1257/aer.20241355
Wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie w 2022 roku wywołał wstrząs, którego skutki rozeszły się po świecie nierównomiernie – od kryzysu energetycznego w Europie, po problemy z bezpieczeństwem żywnościowym w Afryce. W obliczu tej tragedii ekonomiści zaczęli stawiać interesujące pytanie: czy istnieją uniwersalne mechanizmy, według których wojna wpływa na gospodarki, i czy na podstawie historii możemy przewidzieć jej skutki dla sąsiadów?
Odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać ekonomiści Jonathan Federle i Mauritz Schularick. Zamiast jednak skupiać się wyłącznie na bieżących prognozach, sięgnęli głęboko do historii.
150 lat danych i 60 krajów
Badacze zastosowali podejście znane z analiz kryzysów finansowych – dziedziny, która jest w ekonomii bardzo rzetelnie udokumentowana. Przeanalizowali dane z 60 krajów na przestrzeni ostatnich 150 lat. Celem było znalezienie "wspólnego mianownika" dla konfliktów zbrojnych, niezależnie od epoki czy szerokości geograficznej. Definicja wojny w ich badaniu była szeroka: od konfliktów między państwami, przez wojny domowe, aż po walki wyzwoleńcze.
Wnioski statystyczne są otrzeźwiające:
- Prawdopodobieństwo, że dany kraj w każdym roku znajdzie się w stanie wojny, wynosi 6%.
- Prawdopodobieństwo bycia sąsiadem kraju toczącego wojnę wynosi aż 20%.
- W każdym roku na świecie toczy się średnio od 10 do 20 konfliktów, a liczba państw bezpośrednio z nimi sąsiadujących jest kilkukrotnie wyższa.
Rachunek wystawiony przez konflikt
Podstawowy wniosek z badań Federle i Schularicka jest bezlitosny: wojna zawsze dewastuje gospodarkę, zwłaszcza gdy toczy się na terytorium danego kraju.
W przypadku intensywnych działań wojennych (definiowanych jako takie, w których ginie 1–2% populacji), skutki są katastrofalne:
1. Spadek PKB o 30–40% – to realny koszt zapaści gospodarczej.
2. Paraliż produktywności i przerwanie łańcuchów dostaw.
3. Drenaż mózgów i talentów – odciągnięcie specjalistów od ich zawodów na rzecz walki lub uchodźstwa.
4. Gwałtowny wzrost inflacji.
A co z krajami, które prowadzą wojnę, ale poza własnymi granicami? Statystyki pokazują, że mogą one odnotować niewielki wzrost produktywności wynikający z mobilizacji zasobów czy innowacji zbrojeniowych, jednak jest to zysk marginalny w skali całej gospodarki.
Efekt sąsiedztwa: Ryzyko czy szansa?
Dla krajów sąsiadujących z konfliktem (takich jak Polska w kontekście wojny na Ukrainie), badacze wskazują na dwa główne mechanizmy:
- Destrukcja handlu: Zerwanie relacji z walczącym krajem ma fatalny wpływ na eksporterów i importerów. Jeśli sąsiad był kluczowym partnerem, gospodarka odczuje to bardzo boleśnie.
- Efekt konkurencji:** W rzadkich przypadkach sąsiednie państwo może zyskać, przejmując rolę konkurenta kraju objętego wojną na rynkach międzynarodowych.
Nie tylko pieniądze: Instytucje i wolność
Wojna to nie tylko liczby w tabelach PKB. Federle i Schularick zwracają uwagę na degradację instytucji państwowych. Konflikt zbrojny niemal zawsze idzie w parze z ograniczeniem praw i wolności obywatelskich. Najszybciej ofiarą pada wolność słowa oraz wolność prasy, co ma długofalowe skutki dla jakości demokracji i przejrzystości życia publicznego.
Czy wojnę da się przewidzieć?
Badacze spróbowali również zidentyfikować przyczyny wybuchu konfliktów. O ile w przypadku wojen domowych często udaje się wskazać na poprzedzający je kryzys ekonomiczny, o tyle wojny międzypaństwowe są znacznie trudniejsze do przewidzenia. Ich przyczyny są tak różnorodne, że nauka wciąż ma trudności ze znalezieniem jednego, powtarzalnego modelu ostrzegawczego.
Badania Schularicka i Federle to zimny prysznic dla optymistów wierzących w "pozytywne impulsy zbrojeniowe". Wojna to ekonomiczna czarna dziura, która najsilniej wsysa tych, którzy są najbliżej, ale jej grawitację odczuwa cały region.
https://www.aeaweb.org/articles?id=10.1257/aer.20241355

Komentarze
Prześlij komentarz